Artykuły - Edu Arctic

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej  szczegółów w naszej Polityce cookies.

Polska nie jest krajem arktycznym, a w okresie największego nasilenia eksploracji regionów polarnych nie istniała nawet jako państwo. Wśród rozrzuconych po całym świecie Polaków znalazło się wielu badaczy, którzy aktywnie włączyli się w działalność odkrywczą. Najliczniej reprezentowani wśród badaczy byli ci, którzy eksplorowali północno-wschodnią Azję: Syberię, Kamczatkę i Nową Ziemię. Tylko nieliczni działali w północnej Kanadzie i na Grenlandii, a całkiem wyjątkowo w rejonach Antarktyki. Po odzyskaniu niepodległości wielu  z nich wróciło do Polski i podjęło udane próby kontynuowania swoich badań.

W mediach coraz częściej słyszymy o zmianach klimatu i topniejących lodowcach. Zwykle w newsach widzimy olbrzymie dryfujące góry lodowe, zdjęcia coraz to mniejszych lodowców i nagłówki o zagrażających ludzkości konsekwencjach topnienia lodu.

Z BIEGUNÓW DO GWIAZD

Po co w ogóle eksplorować kosmos? Po co przekraczać kosmiczne granice dzięki kosmicznie drogim projektom? Nie brakuje opinii, że lepiej wszystkie nasze wysiłki skoncentrować jak najbardziej – dosłownie – przyziemnie, zamiast „trwonić” je na realizację ambicji wizjonerów/narcystycznych hochsztaplerów (niepotrzebne skreślić) takich jak Elon Musk. Opinie takie często wygłasza się korzystając nieświadomie z technologii, które nasze społeczeństwo zyskało dzięki programom kosmicznym. Z pewnością nie tylko po to, by podziwiać niebieskie zachody Słońca na Marsie, które czerwona planeta zawdzięcza cienkiej i pełnej pyłu atmosferze, w której światło inaczej się rozprasza niż na Ziemi.

Neony wysoko w atmosferze

Zorze polarne to piękne świetlne widowiska rozgrywające się w atmosferze ziemskiej. Falujące kotary światła przemawiają do wyobraźni i mnóstwo z nas marzy o zobaczeniu ich choć raz w życiu. Czym jest to wyjątkowe zjawisko i dlaczego upodobało sobie rejony polarne zamiast tropikalnych plaż? Czy  można je zobaczyć nad Bałtykiem?

Bez internetu, GPSów. Z zupełnie innego świata - PRL-u u progu stanu wojennego - wyruszyli polarnicy w okolicę Polskiej Stacji Polarnej HORNSUND na Spitsbergenie. Dr Jerzy Giżejewski, uczestnik wyprawy, wspomina swój pierwszy pobyt naukowy w Arktyce, latem 1980 r.

Kiedy właściwie zaczął się odwrót od nauki, powszechny sceptycyzm, podważanie metod naukowych? Czy to oznaka słabnącego zaufania społeczeństwa, zastąpionego bardziej ekscytującą teorią spisku, czy porażka naukowców, którzy zza danych, modeli, wykresów, zamknięci w laboratoriach, nie potrafili jasno przełożyć postępu w nauce na poczucie, że wszyscy jesteśmy częścią cywilizacji wiedzy? A może to ci wątpiący są właśnie nośnikami postępu – w końcu greckie słowo „skeptikos” oznaczało „dociekającego”, kogoś, kto wprawdzie był niezadowolony, ale wciąż szukał prawdy.

Udostępnij