Artykuły - Edu Arctic

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej  szczegółów w naszej Polityce cookies.

Artykuły

Fale napotykając płytsze wody wzbierają, by rozbić się fontanną piany o wystające z wody chropowate skały małej islandzkiej wysepki. Lodowate morze liże czarne bazaltowe klify, które lśnią w słońcu, a wśród wirów, fal i piany morskiej, na powierzchni wody czekają dorodne czarno-białe ptaki. Czekają na dogodny moment, by z kolejną nadchodzącą falą wskoczyć na klif i rozpocząć wspinaczkę w kierunku gniazda. Nie mogą wzbić się do lotu, chociaż mają skrzydła, na których rosną lotki. Ich skrzydła są jednak komicznie małe, jakby przestały rosnąć, kiedy ptaki były jeszcze małe, i tak już im zostało. Choć takie skrzydła bardzo przydają się do nurkowania, okazało się, że będą przyczyną zagłady tych ptaków.

Alka olbrzymia to imponujący ptak. Idealnie przystosowany do życia w wodach północnego Atlantyku, którego  historyczna wielkość populacji jest przedmiotem debaty (według niektórych autorów światowa populacja liczyła ponad 2 miliony osobników). Gniazdowała zarówno u wschodnich wybrzeży Kanady, jak i u wybrzeży Szkocji i Islandii, a dzięki swoim umiejętnościom pływackim, przemieszczała się w całym regionie północnego Atlantyku. Ważąc pięć kilogramów (niewiele mniej niż łabędź niemy) bez trudu nurkowała. Ostry, masywny dziób nadawał się idealnie do chwytania ryb. Manewrowanie pod wodą ułatwiały płetwy oraz maleńkie skrzydła. Na lądzie poruszała się niezgrabnie w pozycji wyprostowanej, sięgając wówczas 80-90 cm wysokości. Jak wszystkie ptaki alkowate, wierzch ciała miała pokryty czarnymi piórami, zaś brzuszną stronę pokrywały białe pióra. Cechą szczególną były białe owalne plamy w okolicach oczu, przez które prawdopodobnie otrzymała swoje pierwsze imię – pen gwyn, co w języku walijskim oznacza białą głowę. Nazwa łacińska została utworzona na podstawie właśnie tego pierwszego imienia: Pinguinus impennis, co można przetłumaczyć jako „nielotny białogłowy ptak”. Co ciekawe, mimo swojej nazwy, nie jest blisko spokrewniona z pingwinami. Właściwie, należy powiedzieć, że to pingwiny dostały swoje imię dzięki alce olbrzymiej i dzięki Francisowi Drake’owi.

Sir Francis Drake był angielskim korsarzem, który w latach 1577-1580 wybrał się w podróż dookoła świata na galeonie Golden Hind (pol. Złota Łania). W dzienniku okrętowym Golden Hind możemy przeczytać, że w czasie pokonywania Cieśniny Magellana, walijscy marynarze spostrzegli w wodach cieśniny czarno-białe ptaki, które nazywali „pengwyn”. Z całą pewnością nie były to alki olbrzymie, a pingwiny magellana, które marynarze wzięli za znane im z rodzinnych stron alki. Nazwa przyjęła się do tego stopnia, że niemal we wszystkich językach świata „pingwin” fonetycznie brzmi bardzo podobnie.

Człowiek od zawsze czerpał korzyści z alki olbrzymiej. Udowodniono, że już 100 000 lat temu stanowiły część diety neandertalczyków. Alki olbrzymie były pozyskiwane dla ich piór, mięsa, skór i jaj. Pióra i skóry doskonale nadawały się do izolacji przed zimnem. Pod skórą alki olbrzymiej znajdowała się gruba warstwa tłuszczu dodatkowo zabezpieczająca przed zimnem. Tłuszcz alki był również używany jako paliwo, do gotowania, jako źródło światła i ciepła. Jako jedyny nielotny ptak półkuli północnej, była łatwym łupem. Polowano na nią w koloniach lęgowych i na wodzie przy użyciu sieci, a nawet wędek. Dla załogi statków była idealnym pożywieniem – jeśli udało się złapać więcej ptaków na raz, można je było po prostu zamknąć w ładowni, mając dostęp do świeżego mięsa w razie potrzeby.

Od momentu, kiedy pod koniec XV wieku odkryto obfite łowiska u wybrzeży Nowej Funlandii, populacja alki olbrzymiej zaczęła maleć w szybkim tempie. Region ten obfitował nie tylko w ryby, było to również jedno z największych skupisk kolonii ptaków morskich, w pobliżu których budowano stacje przetwórcze ryb. Co roku łowiska te przyciągały pomiędzy 300 a 400 statków rybackich z Europy, a głównym źródłem pokarmu dla wszystkich pracujących były alki olbrzymie. Szacuje się, że w tamtych czasach ponad 200 000 ptaków rocznie ginęło z rąk rybaków.

Zmniejszanie się populacji alki olbrzymiej postępowało szybko również na pozostałych terenach lęgowych i pomimo prób ochrony tego gatunku zarówno w Kanadzie, jak i Wielkiej Brytanii pod koniec XVIII wieku, wszystko wskazywało na to, że jest już za późno. Próby ochrony gatunku polegały na ograniczaniu polowań. Zakazano chwytania ptaków dla pozyskiwania piór oraz zakazano wybierania jaj z kolonii, jednak nadal możliwe było używanie mięsa tych ptaków jako przynęty dla ryb. Od początku XIX wieku pojawiają się doniesienia o tym, że na poszczególnych wyspach nie ma już alk olbrzymich. Pierwsze doniesienie z 1800 roku pochodzi z wyspy Funk, leżącej 60 km na północny wschód od Labradoru. W 1840 potwierdzono zabicie ostatniej odnalezionej pary alk na jednej z wysepek archipelagu St. Kilda w Szkocji.

Ostatnia oaza spokoju alk olbrzymich znajdowała się u wybrzeży Islandii na zupełnie niedostępnej małej, skalistej wyspie Geirfuglasker (pol. szkier alki olbrzymiej). Pionowe klify i wzburzone morze sprawiało, że żaden człowiek nie ryzykował swojego życia, by się tam dostać. Spokój alk jednak był tylko pozorny. W 1830 roku w wyniku podwodnej erupcji wulkanu, wyspa Geirfuglasker rozpada się i znika z powierzchni wody. Alki, które przeżyły erupcję, przenoszą się na pobliską wyspę Eldey, jednak ta nie oferuje już schronienia przed człowiekiem.

W czasach, kiedy alka stała się niezwykle rzadko widywanym gatunkiem, do ich wyginięcia przyczyniają się kolekcjonerzy, którzy gotowi są zapłacić wysokie kwoty za skórę bądź jaja alki olbrzymiej (podczas aukcji 8 października w Gloucestershire replika wykonana w latach dwudziestych została wylicytowana za 25 tysięcy funtów). I to właśnie w ręce kolekcjonera wpadnie ostatnia z żyjących alk olbrzymich.

3 czerwca 1844 roku do klifowych wybrzeży wyspy Eldey przybija łódź. Kilkoro ludzi wspina się na płaską powierzchnię wyspy pokrytą anemiczną tundrą rozglądając się w poszukiwaniu ptaków, które pewien kupiec pragnie mieć w swojej kolekcji. Powoli zbliżają się do jedynej pary alk, jaką udało im się dostrzec na całej wyspie.

* * *

Od tamtej pory pojawiają się jeszcze nieliczne doniesienia o obserwacjach pojedynczych osobników, z czego najświeższe pochodzi z lat 20. dwudziestego wieku, z wybrzeży Lofotów, jednak nie zostało ono uznane jako pewne.

Historia alki olbrzymiej to najlepiej udokumentowany współczesny przypadek wyginięcia gatunku, którego główną przyczyną jest człowiek. Obecnie na świecie znajduje się 78 skór alki olbrzymiej, kolekcje piór, jaj oraz szkielety, między innymi w muzeum w Lipsku, Glasgow i Kopenhadze. Wśród kolekcjonerów alka olbrzymia w dalszym ciągu budzi spore zainteresowanie i osiąga wysokie ceny.

Niezwykle poruszający obraz alki olbrzymiej został przedstawiony w książce „The water babies” (pol. Dzieci wody) autorstwa Charlesa Kingsleya z 1863 roku. Książka ta była bardzo ważną pozycją literaturową dla dzieci w Wielkiej Brytanii. Przez wiele dziesięcioleci i nadal przyciąga wielu czytelników. Fabuła książki dotyczy tytułowego „dziecka wody” – Toma, jego przygód i napotkanych przez niego postaci. Jedną z nich jest stara alka olbrzymia: z okularami na nosie, w aksamitnej czarnej sukni i białym fartuchu. W przejmujący sposób toczy opowieść o swoim rodzie i o tym, jak to się stało, że z całego rodu została ona jedna.

W dole klifu huczą fale rozbijające się o brzeg. Woda jest spieniona i całkowicie biała. Powyżej klifu, na miękkiej tundrze Papa Westray, jednej z najdalej wysuniętych na północ wysp Orkad, słychać wołanie rybitwy popielatej. Podążając ścieżką w kierunku klifu uwagę przykuwa mały kamienny pomnik z mosiężną płytą i rzeźbą z gliny. Na płycie widnieje napis, upamiętniający ostatnią alkę olbrzymią z Papa Westray, którą zginęła z rąk człowieka w 1813 roku. Rzeźba to naturalnej wielkości alka, ze wzrokiem skierowana w stronę morza.

great_auk_pinguinis_impennis_specimen_kelvingrove_glasgow_-_geograph.org.uk_-_1108249.jpg

Figure 1. Mike Pennington / Great Auk (Pinguinis impennis) specimen, Kelvingrove, Glasgow / CC BY-SA 2.0

728px-great_auk_bw.jpg

Figure 2. Z książki: Lost and vanishing birds;. London,J. Macqueen,1898, źródło: biodiversitylibrary.org/page/6494654

 4589771_1780e8af_original.jpg

Figure 3. Pomnik upamiętniający ostatnią alkę olbrzymią zabitą w Wielkiej Brytanii  w 1813, Papa Westray. Źródło: https://www.geograph.org.uk/photo/4589771

Właśnie rozstrzygnęliśmy pierwszy etap Konkursu "MISJA POLARNA" w kategoriach: młodzież i dorośli. W tej edycji otrzymaliśmy prawie 100 zgłoszeń.

Z roku na rok zaskakujecie nas coraz bardziej swoją kreatywnością, różnorodnością pomysłów, odwagą i przygotowaniem, świadczącym o polarnej – i naukowej – pasji.

Tym razem wiele zgłoszeń do konkursu „MISJA POLARNA”  dotyczyło badania arktycznej flory i fauny (i tej mikroskopijnej, i tej bardzo dużej), zanieczyszczeń środowiska, ale i różnych aspektów związanych z wpływem przebywania na stacji polarnej na zdrowie polarników, ich system immunologiczny, relacje, samopoczucie. Mniej mieliśmy tym razem propozycji "technicznych", ale i takie się znalazły, dając szansę na optymalizację rozwiązań architektonicznych czy energetycznych na stacji polarnej.

Najbardziej cieszą te prace, gdzie widoczny jest nie tylko entuzjazm, ale i przemyślany plan, szacunek dla metody naukowej i rzetelne przygotowanie – bądź co bądź, niespecjalistów.

Wszystkich uczestników konkursu zachęcamy do zalogowania się na portalu i sprawdzenia wyników w zakładce "Moje zgłoszenia". Autorów 50 najlepszych prac zaprosiliśmy do drugiego etapu, w którym do 1 marca muszą przygotować i przesłać przez portal pełny projekt w formie eseju, posteru lub filmu.

Życzymy powodzenia w przygotowaniu projektów konkursowych i z nieceierpliwością czekamy na Wasze prace.

W roku sześćsetnym życia Noego, w drugim miesiącu roku, siedemnastego dnia miesiąca, w tym właśnie dniu trysnęły z hukiem wszystkie źródła Wielkiej Otchłani i otworzyły się upusty nieba;  przez czterdzieści dni i przez czterdzieści nocy padał deszcz na ziemię

Człowieka od zawsze interesowało to, co żyje i rozwija się wokół niego. To jedna z naszych najwspanialszych cech: chęć poznania i zrozumienia otaczającego świata, nauka podstawowa w czystej postaci. Nie da się ukryć, że to właśnie ten rodzaj nauki był solidnym fundamentem do powstania cywilizacji. Od zarania dziejów, od ludzi malujących zwierzęta na ścianach jaskiń przez Arystotelesa, Karola Darwina po dziś nasza ciekawość pędzi w kierunku poznania życia wokół nas.

Powoli nadchodzą Święta Bożego Narodzenia – na sklepowych półkach pojawiają się ozdoby choinkowe, kartki świąteczne i propozycje prezentów pod choinkę. Jeszcze chwila i większość z nas zostanie wciągnięta w wir domowych porządków i pieczenia ciast.

Taki bożonarodzeniowy obrazek kojarzy się z większością domów w Polsce — może na stole wigilijnym pojawią się inne potrawy w zależności od regionu, a uroczystość uświetnią lokalne tradycje, charakterystyczne dla Krakowa czy Suwałk. Ale w tym przypadku granice geograficzne są dość umowne, bo mimo różnic wiele nas łączy.

Centralne ogrzewanie, klimatyzacja, lodówki, ubrania, izolacja domów: przyzwyczailiśmy się, że technologia uniezależnia nas od warunków zewnętrznych, umożliwia zasiedlenie nawet „nieprzyjaznych” zakątków globu przez cały rok, zimą i latem. Im bardziej zaawansowana technologia, tym bardziej przesuwa nasze granice.

Udostępnij